Śmiech z samego siebie to jedna z tych umiejętności, które bardzo ułatwiają życie.
I jednocześnie jedna z tych, które dla wielu osób są kompletnie nie do przyjęcia.
Z innych — proszę bardzo.
Z siebie? Nigdy.
A szkoda, bo śmiech potrafi zrobić dla naszego ciała i psychiki naprawdę dużo dobrego.
Czym właściwie jest śmiech?
Śmiech to reakcja emocjonalno-fizjologiczna. Uruchamia się w układzie nerwowym i bardzo często dzieje się poza naszą kontrolą. Każdy z nas był kiedyś w sytuacji, gdy absolutnie nie wypadało się śmiać — na uroczystości, w kościele, na poważnym spotkaniu — a mimo to w środku aż nas „trzęsło”.
Tłumienie śmiechu bywa trudne właśnie dlatego, że jest to reakcja bardzo pierwotna. Objawia się napięciem w ciele, skurczami przepony, czasem drżeniem całego ciała. Nawet jeśli usta pozostają zamknięte, śmiech i tak „widać”.
Śmiech jest związany z radością, ale nie zawsze w prostym znaczeniu. Często nie chodzi o to, że coś nas cieszy, tylko o nagłe rozładowanie emocji. Może być delikatnym uśmiechem, cichym chichotem albo wybuchem, po którym ocieramy łzy. Co ciekawe, łzy to coś, co łączy śmiech z zupełnie inną reakcją — płaczem.
Jak śmiech działa na ciało i psychikę?
Nie bez powodu mówi się, że śmiech to zdrowie. Zajmują się nim lekarze, psychologowie i naukowcy z różnych dziedzin.
Podczas śmiechu organizm jest lepiej dotleniony, płuca pracują intensywniej, a napięcie w ciele wyraźnie spada. Śmiech rozluźnia, obniża poziom stresu i pomaga regulować emocje. W trudnych momentach potrafi zmniejszyć strach i przywrócić poczucie nadziei.
Dodatkowo poprawia ukrwienie mózgu i działa podobnie jak umiarkowana aktywność fizyczna. Zwiększa też produkcję endorfin, czyli hormonów odpowiedzialnych za lepszy nastrój. Wystarczy przypomnieć sobie, jak czujemy się po dobrej komedii albo długim wieczorze pełnym śmiechu z bliskimi.
Czym jest śmiech z samego siebie?
Śmiech z siebie nie ma nic wspólnego z wyśmiewaniem. Jeśli śmiech służy komuś do robienia przykrości innym, przestaje być śmiechem, a staje się formą ataku.
Śmiać się z siebie potrafią osoby, które lubią humor, ale nie budują go kosztem innych. Kluczowa jest tu umiejętność spojrzenia na siebie z dystansu, czyli tzw. metaświadomość — zdolność zobaczenia siebie oczami kogoś z zewnątrz.
Dzięki temu potrafimy przyjąć, że jakaś sytuacja z naszym udziałem mogła wyglądać zabawnie. Nie obrażamy się, nie czujemy upokorzeni, o ile nie towarzyszy temu pogarda czy złośliwość.
Co daje umiejętność śmiania się z siebie?
Korzyści jest sporo.
Po pierwsze, łatwiej akceptujemy swoje wady i niedoskonałości. Zamiast gonić za perfekcją, uczymy się większej łagodności wobec siebie i innych.
Po drugie, życie staje się lżejsze. Problemy nie znikają, ale przestają przygniatać. Łatwiej zachować równowagę i spokój.
Po trzecie, zmniejsza się lęk przed ośmieszeniem. Skoro sami potrafimy się z siebie pośmiać, cudze opinie tracą część swojej mocy.
Dochodzi do tego mniejsze porównywanie się z innymi, większa śmiałość w relacjach i wyraźniejsza pewność siebie. Wpadki przestają być katastrofą, a stają się częścią normalnego życia.
Jak nauczyć się śmiać z samego siebie?
Nie wszyscy mają to naturalnie. Dobra wiadomość jest taka, że da się to wyćwiczyć.
Warto zacząć od próby patrzenia na siebie z boku. Zauważać sytuacje, które z dystansu mogą być po prostu zabawne. Nie chodzi o umniejszanie sobie, ale o luz.
Pomaga też zejście z piedestału. Nikt nie jest idealny i nie musi taki być. Im szybciej przestaniemy udawać perfekcję, tym łatwiej będzie nam złapać dystans.
Bardzo ważna jest życzliwość wobec siebie. Jeśli traktujemy się jak wroga, trudno o humor. Jeśli jak przyjaciela — uśmiech przychodzi znacznie łatwiej.
Dobrze jest też świadomie szukać okazji do śmiechu. Oglądać rzeczy, które nas bawią. Dawać sobie prawo do luzu. Czasem po prostu „odpuścić”.
Pomaga także zabawa z dziećmi, które śmieją się spontanicznie i bez ocen. Ich lekkość potrafi być zaraźliwa.
Uśmiech ma większą moc, niż myślimy
Badania pokazują, że uśmiech działa w obie strony. Nie tylko dobry nastrój wywołuje uśmiech, ale też uśmiech potrafi poprawić nastrój. Częstsze uśmiechanie się wiąże się z lepszym samopoczuciem, zdrowszym podejściem do życia i większym zadowoleniem.
Wygląda więc na to, że dystans do siebie, śmiech i uśmiech to nie drobiazgi. To realne narzędzia, które pomagają żyć spokojniej i pełniej.
I tego właśnie — trochę więcej luzu i uśmiechu — naprawdę warto sobie życzyć.



